Akt erekcyjny Medalionu

Po odkuciu zaprawy cementowej (wspomnianej w części 1 – „Skała z Medalionem”) w okręgu po medalionie, wyjęto z wnęki tubę o średnicy 6 cm i długości 30 cm, wykonaną z blachy cynkowej o grubości 0,8 mm. Wykonawca tuby do denka przylutował swoją owalną firmową, mosiężną tabliczkę z napisem: CARL NOWACK KLEMPNERMSTR (Klempnermeister – mistrz blacharski) LÖWENBERG. Carl Nowack miał w Lwówku kamienicę (Am Ring 129, inny nr: Markt 110) we wschodniej zabudowie rynku, dziś Plac Wolności nr 3. Na parterze miał sklep ze swoimi wyrobami blacharskimi, na zapleczu był warsztat rzemieślniczy. W muzeum w lwóweckim ratuszu znajduje się wirówka do miodu wykonana przez C. Nowacka. Blacharz miał problem z zalutowaniem wieczka tuby. Nagrzane powietrze wewnątrz tuby wypychało cynę i tworzyły się kraterki, po zastygnięciu powstawały otworki. Carl nie poddawał się. Topiąca się cyna i cynk z blachy wpadały do wewnątrz. Świadczy o tym grubość spoiny poniżej dekielka i grudki cyny jakie znajdowały się wewnątrz. Zrezygnowany zostawił niezalutowany otworek, przez który do tuby dostawała się woda, po zdjęciu medalionu na przełomie lat 70. lub 80. XX w. (niektórzy twierdzą, że w 1972 przez „trunkowych” z PGR-u ze Skały, inni, że medalion ukradli malarze słupów energetycznych z firmy poznańskiej lub zielonogórskiej – mieli drabiny, itp. sprzęt).

W czerwcu 2002 r. akt erekcyjny (Urkunde) ujrzał po 105 latach światło dzienne, w porę, jak się później okazało. Zaprawa murarska nie była szczelna. Woda dostająca się do również nieszczelnej tuby, największe spustoszenie poczyniła na przylegającej do blachy czwartej stronie zwiniętego w rulon dokumentu. Tuba i akt erekcyjny znajdują się obecnie w lwóweckim muzeum. Akt erekcyjny napisano atramentem na papierze przypominającym kredowy, na zrobionych ołówkiem liniach pomocniczych. Na znakach wodnych można dostrzec napisy: NORMA(L) – określający jego gatunek i PAPIER FABRIK A NT PA HOHENOFEN. Papier o wymiarach 33×42 cm złożony był na pół, posiadał 4 strony pisma. Dzięki znakom wodnym pani Teresa Windyka z Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju ustaliła firmę, która wyprodukowała papier. Była to fabryka papieru we wsi Hohenofen koło Neustadt nad Dosse (Brandendurgia), na północny zachód od Berlina. Dziś: Patent-Papierfabrik Hohenofen e.V. Fabrykę uruchomiono 1 lipca 1838 r. w 175 – letnich murach budynku po hucie żelaza i srebra. Około połowy XVIII w. złoża rudy darniowej wyczerpały się i w bezczynnie stojących budynkach postanowiono założyć papiernię. Sprowadzono z Anglii nowoczesne maszyny firmy inżyniera Bryana Donkina. Dzięki tej maszynie można było produkować dowolnie długie wstęgi papieru. Na przestrzeni lat, poza zmianami rodzaju napędu, od wodnego poprzez parowy, spalinowy, kończąc na elektrycznym, niewiele przeszła modernizacji. Po II wojnie szczęśliwie przetrwała nie zwracając uwagi Sowietów. Dopiero w 1953 r. została upaństwowiona przez NRD i weszła w skład VEB. Później papiernia wyspecjalizowała się m.in. w produkcji przezroczystej kalki technicznej, w którą zaopatrywała wszystkie kraje demokracji ludowej. Dobrze pamiętają kalkę ci, którzy robili rysunki w tuszu, uczniowie średnich szkół technicznych, studenci i konstruktorzy. Po zjednoczeniu Niemiec papiernia nie sprostała konkurencji nowoczesnych firm z Zachodu i w 1992 r. została zamknięta, 140 ludzi zwolniono. Załoga nie porzuciła firmy, pilnowano jej przed rozgrabieniem, starano się rozpocząć produkcję. W końcu postanowiono papiernię przekształcić w muzeum. W 2003 r. została zarejestrowana jako zabytek techniki. Znaczenie papierni wybiega daleko poza Brandenburgię, jest to jedyna papiernia z zachowaną zabytkową linią produkcyjną papieru w Niemczech i prawdopodobnie w Europie. Załoga obecnie prowadzi rewitalizację pod muzeum i zabiega o fundusze na kolejne prace remontowe.

Akt erekcyjny został sfotografowany w podczerwieni w Laboratorium Kryminalistycznym we Wrocławiu, w sekcji badań dokumentów, co uwidoczniło częściowo zmyte napisy. Odręczne pismo pomógł odczytać znajomy Niemiec, były mieszkaniec i regionalista z Bolesławca – Kurt Basler. Nie odczytano jedynie dwóch słów z trzeciej strony i trzech nazwisk z czwartej strony dokumentu.                                                                                                        

   Cdn.

Tekst: Tadeusz Berestecki