Trzy pytania do … Edyty Gontarski

Fotografia pojawiła się w moim życiu kilkanaście lat temu. Od tego momentu uchwycenie pędzącego życia i chwil, które są przecież tak bardzo ulotne, stało się pewnego rodzaju fascynacją i odkrywaniem świata nieustannie na nowo. Bo przecież nikt nie zagwarantuje mi, że będę tu ciągle, za miesiąc, za rok, za dwa. Życie pełne jest nieoczekiwanych okoliczności, dziwnych splotów zdarzeń a fotografie są ponadczasowe… zaczęłam od zatrzymywania swoich chwil… Pomysł na fotografowanie kobiet powstał nieco później, było to odzewem na wielokrotne zapytania i przede wszystkim aby zaspokoić ich potrzeby. Światowe trendy ustanowiły jeden wzór piękna a tak naprawdę piękno wywodzi się z różnorodności. Każda z nas jest inna… każda wyjątkowa i piękna, każda zmarszczka ma swój sens i swoją historie! Nikt nie jest doskonały i to przede wszystkim czyni nas wyjątkowymi. Jestem zwolennikiem chwytania tego piękna… tym pięknem jestem również na co dzień otoczona, jako członkini stowarzyszenia „Polki w Berlinie“. Wspieramy się nawzajem, tworzymy wiele wspaniałych projektów, cudownych tematycznych spotkań oraz warsztatów, tworząc bardzo zgrany zespół a przede wszystkim grupę zaufanych i bliskich sobie koleżanek”.

1. Co Panią motywuje do tego, że robi Pani to, co robi?

Moją największą motywacją i siłą napędową są moi chłopcy, bo przecież nie ma piękniejszego widoku na świecie, jak dzieci dumne ze swojej mamy. Nic nie daje takiego poczucia szczęścia, satysfakcji i spełnienia jak właśnie ten widok. Wyznaczenie sobie celu i dążenie do niego, to coś, co też bardzo mnie motywuje i napędza do działania, staje się kluczem do sukcesu, a to dodaje energii do stawiania dalszych kroków i utwierdza w przekonaniu o słuszności podejmowanych decyzji. Zdrowa motywacja jest dla mnie najwłaściwsza, czyli taka sytuacja kiedy stawiam sobie cele na miarę moich możliwości. Dobrze się czuję kiedy podnoszę sobie poprzeczkę coraz wyżej, bo dzięki temu ciągle się uczę. Tym co bardzo pomaga mi realizować różne plany i marzenia jest coś, co nazywa się „wysłaniem pocztówki ze stacji docelowej”. Pierwszy raz na tą koncepcję natknęłam się w książce „Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić”. Braci Heath. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że jak masz wielki cel, którego osiągnięcie może zająć nawet lata, to musisz poznać choćby jego namiastkę. Reasumując… z dobrą motywacją, małymi krokami ale do przodu. A porażka? Jest trochę takim katalizatorem! Z perspektywy czasu wiem, że to niepowodzenia nakręcały mnie do działania. Porażka uczyła bardziej i zdecydowanie mocniej pobudzała mnie do pracy niż zwycięstwo. Dlatego uważam, że nie należy się ich bać, dobrze że są. Można potraktować je jako lekcję. Gdyby wszystko szło gładko, motywacja do działania mogłaby się dość szybko skończyć, a satysfakcja z osiągniętego celu, byłaby znacznie mniejsza.

2. Jakie są Pani najbliższe plany?

Przez wszystkie lata mojego życia zdążyłam się już nieco przyzwyczaić do pewnej reguły, która na ogół ma swoje odbicie w rzeczywistości: “Nie wszystko co zaplanujesz uda Ci się zrealizować ale to Ty kreujesz swoją rzeczywistość, to Ty decydujesz o jakości swojego życia i o tym, jak ono przebiega, to Ty w większości masz na nie wpływ“. Kierując się tą ideą, podjęłam dość odważną decyzję. Plan, który był jednocześnie marzeniem oraz powracał do mnie przez wiele lat mojej emigranckiej przygody i w końcu teraz się zrealizuje. W lutym zaczynam naukę na jednej z Berlińskich uczelni, na wymarzonym kierunku media design. To kolejny, ogromny krok na przód. Kolejna szansa i kolejny punkt do odhaczenia na liście rzeczy do zrobienia W kolejnych planach jest otworzenie w Berlinie studia, jak mi się uda, to oznajmię wszystkim, że niemożliwe stało się możliwe.

3. Gdyby złowiła Pani złotą rybkę, o co by ją Pani poprosiła?

No cóż, w tym punkcie życia, w jakim jestem teraz, prosiłabym ją o zdrowie dla siebie i swoich bliskich, bezmiar najprawdziwszej miłości o której pisali najwięksi, a na koniec o dar spełniania życzeń innym – gdybym napotkała opór, pokazałabym jej patelnię z rozgrzanym olejem.

Edyta Gontarski